LEGO rozwija serię Art. W marcu dołączył do niej krajobraz znany z twórczości Claude’a Moneta. Z Dominiką Platą z Galerii Sztuki Europejskiej Muzeum Narodowego w Poznaniu porozmawialiśmy więc m.in. o twórczości Moneta oraz o tym, czy klockowe wersje dzieł sztuki mogą zachęcać do wejścia w świat ich realnych odpowiedników.
Dominika Plata pracuje w Galerii Sztuki Europejskiej Muzeum Narodowego w Poznaniu, gdzie można oglądać jedyny w polskich zbiorach obraz Moneta.
Twórczość Moneta w Polsce i w Europie

źródło: wikipedia.org


źródło: wikipedia.org
W Muzeum Narodowym w Poznaniu znajduje się obraz „Plaża w Pourville„. – Powstał on w 1882 roku podczas pobytu Claude’a Moneta w normandzkiej miejscowości Pourville-sur-Mer. Poznański obraz jest częścią cyklu z Pourville, do którego należą też m.in. Sieci rybackie w Pourville (Kunstmuseum Den Haag) czy Spacer po klifie w Pourville (Art Institute of Chicago) – wyjaśnia Dominika Plata.
Jak wyglądała praca malarza? – Monet pracował w plenerze, bezpośrednio wobec natury. W Pourville stworzył serię widoków ukazujących klify, plażę, morze, motywy pozornie codzienne, lecz potraktowane jako pretekst do analizy światła i koloru. Interesowało go nie tyle topograficzne odwzorowanie miejsca, ile zapis chwili.
A co dokładnie przedstawia obraz w Poznaniu? – Obraz z poznańskich zbiorów to krajobraz morskiego wybrzeża; jasna, szeroka plaża, fragmenty klifu oraz spokojne morskie fale, tworzą otwartą, asymetryczną kompozycję, którą budują szerokie, dynamiczne pociągnięcia pędzla. Ukazuje charakterystyczne dla Moneta zabiegi: rozproszone, migotliwe światło, modelowane czystymi plamami barwnymi, rezygnacja z linearnego konturu na rzecz wibrującej faktury, zainteresowanie zmiennością atmosfery – opisuje moja rozmówczyni.
Jak trafiła do stolicy Wielkopolski? – „Plaża w Pourville” trafiła do Poznania w 1906 roku. Wówczas w Kaiser-Friedrich-Museum otwarto wystawę poświęconą francuskim impresjonistom ze zbiorów berlińskiego marszanda Paula Cassirera. Obraz został przez niego zakupiony w Paryżu – prawdopodobnie tuż przed 1906 rokiem – od słynnego marszanda impresjonistów Paula Durand-Ruela. Następnie obraz nabyło niemieckie Towarzystwo Artystyczne, które przekazało go w stały depozyt do poznańskiego muzeum.
Zapytałem Panią Dominikę o to, gdzie można obejrzeć więcej dzieł Moneta, oraz które muzea w Polsce mają w swoich zbiorach obrazy impresjonistów znad Wisły. – Jeśli chcemy zobaczyć Moneta w jego pełnej skali, Paryż pozostaje miejscem fundamentalnym: w Musée de l’Orangerie znajduje się monumentalny cykl Nymphéas (Nenufary), instalacja totalna zaprojektowana przez Moneta jako immersyjna przestrzeń malarska, Musée d’Orsay posiada przekrojową kolekcję dzieł malarza: m.in. Katedra w Rouen, Dworzec Saint-Lazare, pejzaże z Argenteuil. Oprócz tego warto również odwiedzić National Gallery, gdzie m.in. zobaczyć można obrazy z londyńskiego cyklu (Parlament, Tamiza) oraz Kunstmuseum Den Haag, w którym znajdziemy Sieci rybackie w Pourvillebędące częścią cyklu z Pourville.
– W Polsce natomiast najciekawsze jest obserwowanie, jak idiom impresjonistyczny został zaadaptowany przez artystów działających w odmiennych warunkach naturalnych, kulturowych i politycznych. Polskie instytucje, w których odnajdziemy rodzimą interpretację impresjonizmu to przede wszystkim Muzeum Narodowe w Krakowie z dziełami m.in. Olgi Boznańskiej, Leona Wyczółkowskiego czy Józefa Pankiewicza, oraz Muzeum Narodowe w Warszawie również z dziełami tych twórców – dodaje Dominika Plata.
Klockowe obrazy LEGO Art


W marcu do sprzedaży trafi zestaw LEGO 31220 Claude Monet – Most nad stawem z liliami wodnymi. Jaka jest historia jego powstania i jakie mogły być powody wyboru przedstawienia akurat tego malunku w klockowej wersji?
– Oryginał powstał w 1899 roku w ogrodzie artysty w Giverny i należy do szerokiego cyklu określanego jako Lilie wodne. W 1890 roku Claude Monet wykupił dom i przyległy do niego teren w Giverny. W kolejnych latach stworzył tam ogród wodny inspirowany estetyką japońską, z mostkiem w stylu orientalnym, egzotycznymi roślinami i stawem obsadzonym nenufarami. Ogród był nie tylko przestrzenią prywatną, lecz świadomie zaprojektowanym „atelier pod gołym niebem”. Od końca lat 90. XIX wieku Monet konsekwentnie powracał do motywu stawu. Początkowo kompozycje zachowywały jeszcze czytelny horyzont i elementy przestrzenne (most, linia brzegowa). Z czasem, szczególnie po 1905 roku, artysta radykalnie zredukował przestrzeń: zniknęło niebo i horyzont, kadr wypełniła niemal wyłącznie tafla wody – opisuje Dominika Plata.
– W późnym okresie (po 1914 roku) powstawały monumentalne, panoramiczne płótna, dziś prezentowane w specjalnie zaprojektowanych salach w Musée de l’Orangerie. Była to artystyczna summa Moneta, projekt o niemal medytacyjnym charakterze, ofiarowany państwu francuskiemu po I wojnie światowej jako symbol pokoju. Warto pamiętać, że późne „Lilie” powstawały, gdy Monet zmagał się z zaawansowaną zaćmą. Zmiany percepcji barw wpłynęły na intensywność czerwieni i fioletów w jego późnych płótnach. Cykl liczy około 250 obrazów. To bezprecedensowe, wieloletnie studium jednego motywu, które przekracza klasyczny impresjonizm. Instalacja w Orangerieto jedno z pierwszych w historii malarstwa doświadczeń przestrzennych, widz zostaje „zanurzony” w obrazie. To nowoczesne myślenie o ekspozycji znacząco wpłynęło na recepcję cyklu – dodaje.



Ciekawiło mnie, jak pracownicy Muzeum, osoby na co dzień obcujące ze sztuką, odbierają klockowe formy prezentacji klasycznych, znanych obrazów, oraz czy uważają taką formę sztuki za coś odświeżającego te dzieła, czy bardziej jako kicz, namiastkę profanacji? Czy budowanie obrazów, czy ogólnie dzieł sztuki z klocków Lego może wpłynąć na zainteresowanie sztuką nowych odbiorców?
– Z perspektywy instytucji muzealnej, zdecydowanie tak. Dla odbiorcy, który nie czuje się swobodnie w przestrzeni muzeum, taka forma może być bezpiecznym progiem wejścia do świata sztuki. Widzimy to wyraźnie w młodszych grupach odbiorców, kontakt zaczyna się od produktu kultury popularnej, a kończy wizytą w muzeum. Nie postrzegam tego w kategoriach profanacji. Oryginał pozostaje autonomicznym dziełem, z jego materią malarską, fakturą, skalą i aurą. Reinterpretacja w medium klocków nie narusza tej integralności. To raczej przykład translacji między mediami. Każda epoka przetwarza kanon na własny sposób, reprodukcje graficzne w XIX wieku, plakaty w XX, dziś formy konstrukcyjne i cyfrowe. Podsumowując: nie traktuję takich projektów jako zagrożenia dla „powagi” sztuki. Raczej jako dowód, że dzieła kanoniczne, od Leonarda po Moneta, pozostają żywe i podatne na reinterpretację. A każda forma, która prowadzi odbiorcę o krok bliżej do muzeum, jest z perspektywy kuratorskiej warta uwagi – oceniła Dominika Plata.
Zapytana o jej doświadczenia w składaniu zestawów Lego, Pani Dominika przyznała, że w swojej kolekcji posiada kilka zestawów serii Botanical Collection, z najnowszym nabytkiem, modelem Hibiskusa (LEGO 10372), którego budowanie sprawiało wiele satysfakcji.
Muzeum dla wszystkich
Na koniec rozmowy, jako osoba, która zwiedziła wiele wystaw w muzeach Narodowych, regionalnych, zamkach i ruinach, lecz nie mająca jeszcze okazji obcować osobiście ze sztuką w Muzeum Narodowym w Poznaniu, zapytałem o to, jakie działania prowadzi, i zamierza prowadzić muzeum by przybliżać sztukę odwiedzającym w nowoczesnej, interaktywnej formie, zarówno młodszemu jak i starszym pokoleniom?
– Muzeum Narodowe w Poznaniu stara się budować różnorodne doświadczenia, które przemawiają do publiczności niezależnie od wieku czy dotychczasowego doświadczenia z kulturą wizualną, przekłada się to na działania takie jak: audioprzewodniki towarzyszące wystawom czasowym, warsztaty kreatywne dla dzieci, oprowadzania kuratorskie, Noce Muzeów, spotkania z artystami, kuratorami i badaczami prowadzącymi wykłady i panele, które tłumaczą konteksty historyczne, ideowe i techniczne. W Muzeum organizowane są także koncerty i pokazy filmowe. Jeśli myślę o przyszłości, zależy nam na tym, aby muzeum było platformą spotkań między pokoleniami, gdzie sztuka staje się punktem wyjścia do rozmowy, współdziałania i osobistego odkrywania – powiedziała Dominika Plata.

Bardzo dziękuję za rozmowę Pani Dominice Placie z Galerii Sztuki Europejskiej MNP. Za pomoc w przygotowaniu wywiadu dziękuję Pani dr Martynie Łukasiewicz de Espinosa, Kuratorce Galerii Sztuki Europejskiej MNP.
Kacper Popiołek
***
W tym roku z produkcji wyleci wiele zestawów LEGO. Ich aktualną listę znajdziecie w naszym zestawieniu Wycofań LEGO 2026.
Po więcej nowości dołączcie do naszej społeczności na Facebooku





